Napisane przez: Renata Kwinta | Kwiecień 27, 2010

Skrzyp, skrzyp! Zielone maleństwa, zielone giganty

Nie minął nawet tydzień od dnia w którym zauważyłam blade zarodnionośne pędy sporofitu skrzypu (https://biologiaroslin.wordpress.com/2010/04/16/skrzyp-skrzyp-skrzyp/), a któregoś poranka napotkałam zielone. Takie oto „choineczki”. W ciągu kilku najbliższych miesięcy ściemnieją i urosną mniej więcej na wysokość naszych kolan, chyba że będzie to osiągający rozmiary do 2 metrów skrzyp olbrzymi. Tymczasem pierwotne skrzypy należały do największych swego czasu roślin na Ziemi. Rosły zresztą w obfitości, i to ich biomasa dała nam węgiel. Współcześnie żyjące skrzypy, choć raczej niewielkie, są bardzo żywotne. A skrzyp polny dostarcza leczniczego ziela…

 

Pierwsze skrzypy pojawiły się w okresie dewonu, czyli ok. 360-400 mln lat temu. W ciągu następnych sześćdziesięciu milionów lat znalazły sprzyjające warunki do życia – ciepło, dużo wilgoci, tak więc w karbonie dominowały wśród roślinności. Gdybyśmy je teraz zobaczyli, nie uwierzylibyśmy, że to skrzypy. Te należące do rzędu kalamitów przypominały drzewa; osiągały wysokość 30 m, czyli jeśli rosłyby na dzisiejszych osiedlach mieszkaniowych, to zaglądałyby w okna mieszkań na 11. piętrze. Chyba raczej nie można by się było na nie wspiąć. Łodyga („pień”) co prawda była segmentowana, ale bez konarów (tak samo jak u współczesnego skrzypu). I czy takie drzewo-niedrzewo nie załamałoby się pod naszym ciężarem, skoro wąskie raczej pnie (30-100 cm średnicy) były puste w środku, a rośliny podpierały się nawzajem? W każdym razie drzewiastych skrzypów już nie spotkamy – utrzymały się do mezozoiku, czyli do okresu 250-200 mln lat temu.

Przypominam, że im bliżej naszych czasów, tym niższa data, bo zbliżamy się do zera symbolizującego mniej więcej początek ery nowożytnej. Napisałam „mniej więcej”, bo geochronologia ujmuje teraźniejszość inaczej niż historia, i ujęciu geochronologicznym żyjemy w epoce holocenu, a początek „teraźniejszości: to rok 1950. Dlaczego? Nie wiem. W wolnej chwili poczytam na blogach geochronologicznych😉.

Wróćmy do teraźniejszości. Współcześnie żyjące skrzypy, jeżeli osiągną wysokość powyżej 1 m, budzą sensację i zachwyt. Chad Husby z Florydy, biolog roślin specjalizujący się w skrzypach, pisze tak: „Miałem 10 dni na zwiedzanie północnego Chile. Chciałem obejrzeć populacje Equisetum giganteum. W dolinie Tana znalazłem okazy sięgające 4-5 metrów, o średnicy 3,5 cm. Zabrałem stamtąd wycinek pędu do dokumentacji. Możliwe, że skrzypy z tamtego regionu były nawet grubsze, ale nie miałem już czasu na bardziej dokładne badania.”

Szczęśliwy badacz skrzypów, Chad Husby wizytuje kolonię Equisetum giganteum w Chile. http://w3.fiu.edu/husby/

Większe czy mniejsze, skrzypy ciągle towarzyszą człowiekowi. Czasem mu przeszkadzają – rolnicy nie kochają skrzypu, choć patrząc na powyższe zdjęcie można przyjąć że ci z Polski mają łatwiejsze życie niż ich chilijscy koledzy… Ale uwaga! Te rośliny niosą też pomoc w niejednej chorobie. Zielone, zebrane bez zbrunatniałych części pędy płonne skrzypu polnego (Equisetum arvense) suszy się, tak jak inne zioła, w temp. do 40ºC. Ziele, fachowo zwane Herba equiseti znajduje kilka zastosowań. Zawiera sporo związków krzemu (6-10%), a zatem niezwykle drobno sproszkowane (zmikronizowane) ziele możemy zażywać dla poprawy kondycji włosów i paznokci. Świeżym sokiem można przemywać skórę – uelastycznia ją i wygładza, działa dobrze na cerę trądzikową. Wyciągi z ziela działają moczopędnie, więc mogą ułatwiać usuwanie piasku moczowego czy zmniejszać obrzęki. Zawartość flawonoidów przyspiesza leczenie schorzeń układu moczowego i prostaty. Flawonoidy mają działanie przeciwzapalne, uszczelniają zatem też naczynia krwionośne i łagodzą przebieg choroby gośćcowej czy chorób płuc.

Skrzyp najlepiej jednak… kupić, nie zbierać. Ziele skrzypu wchodzi przecież w skład wielu granulatów i mieszanek ziołowych o działaniu moczopędnym, nasercowym czy działających korzystnie na skórę. Lepiej nie zbierać, jeśli nie mamy pewności czy nie pomylimy skrzypu polnego z łąkowym lub błotnym, które zawierają toksyczny alkaloid palustrynę. A jeśli nie pomylimy, to nie uda się nam na tyle rozdrobnić wysuszonych roślin, aby związki krzemu w nich zawarte były przyswajalne dla naszego organizmu. Przy dłuższym podawaniu przetworów ze skrzypu trzeba też uzupełnić niedobór witaminy B1. I warto wiedzieć, że dla niektórych zwierząt nawet leczniczy skrzyp polny może być groźny, więc trzeba uważać aby pasza nie była nim zanieczyszczona.

Skrzypy spotkamy na każdym kontynencie i w ekstremalnych warunkach. Skrzyp pstry (E. variegatum) jest jedną z roślin, które jako pierwsze zasiedlają tereny po cofającym się lodowcu. Ten gatunek występuje zresztą i w Polsce, ale bardzo rzadko, i w związku z tym jest prawnie chroniony. Z kolei skrzyp łąkowy (E. pratense) szybko zaczyna dominować w miejscach, gdzie przeszedł pożar lasu, gdyż jego pączki ukryte głęboko w glebie (na 2m, a może i więcej) przeżywają kataklizm.

A ten pojawił się w paskudnym miejscu – porasta ziemny zbiornik na mazut. Ujawnił się po wycięciu porastających zbiornik sporych sumaków (Rhus typhina L.).

Tak więc, jak mawia mój sąsiad hiphopowiec, szacun. Szacun dla tych niedużych roślinek o długim rodowodzie. Choć, jak wspomniałam, bywają kłopotliwe dla Homo sapiens. Ale kto powiedział, że on tu jest najważniejszy? Pojawił się przecież dopiero jakieś 150-200 tysięcy lat temu…

*********************************************************

Skamieniałe i odciśnięte w bryłkach skał i minerałów skrzypy (a także inne rośliny) można obejrzeć m.in. w Internetowym Muzeum Minerałów: http://www.redbor.pl/skamienialosci/0_karbon.htm

O leczniczych właściwościach skrzypu polnego warto poczytać: http://rozanski.li/?s=equisetum

O zasiedlaniu świata przez różne gatunki skrzypów: http://homepages.caverock.net.nz/~bj/fern/equisetum.htm

O wielkich skrzypach:http://w3.fiu.edu/husby/

Korzystałam też ze źródeł:

Rabotnov T.A. Fitocenologia. Ekologia zbiorowisk roślinnych. PWN Warszawa 1985, str. 409 i 459.

Kohlmunzer S. Farmakognozja. Podręcznik dla studentów farmacji. Wyd. Lek. PZWL. Warszawa 1985, str.174-175.

Special thanks to Chad Eric Husby for photo and discussion on horsetails.

Renata Bączek-Kwinta


Responses

  1. ojej, chciałabym zobaczyć takie wielkie skrzypy po 30 metrów, aż mi sobie to trudno wyobrazić😀


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie