Napisane przez: Żaneta Michalec | Maj 10, 2010

W figowym gaju

Z domowych upraw doniczkowych dobrze znany nam jest figowiec benjamiński (Ficus Benjamina L.), pieszczotliwie zwany benjaminkiem. Myli się ten kto uważa, że najlepiej dostosowane do wymagań warunki domowe to wszystko, czego oczekuje ta roślina. Cieszy nas przede wszystkim jej drzewiasty pokrój. Zdziwimy się, gdy zobaczymy naszego benjaminka wraz z kuzynami z rodziny morwowatych w środowisku naturalnym, czyli w tropikalnych i subtropikalnych częściach świata – wyrósł tam na prawdziwego Benjamina. I nie jest sielsko w tym gaju, o, nie…

Morwowate (Moraceae) to rodzina botaniczna do której należy ponad 1000 gatunków, w tym między innymi fikus benjamiński. Ponad 700 gatunków to okazałe drzewa. Cechą charakterystyczną dla roślin drzewiastych stref tropikalnych i subtropikalnych jest tworzenie się kwiatów oraz owoców bezpośrednio przy pniu, bądź grubszych konarach. Zjawisko to nosi nazwę kauliflorii.

1. Ficus tremula tremula Photo © Simon van Noort (Iziko) 2. Ficus cordata cordata Photo © Simon van Noort (Iziko) 3. Ficus brachyclada Photo © Jean-Yves Rasplus

Gatunkiem typowym dla rodziny morwowatych jest figowiec pospolity (Ficus carica L.). Uprawiany w licznych rejonach świata, dostarcza na rynek owoców – fig jadalnych. Tu warto wyjaśnić botaniczną klasyfikację owocu tej rośliny. Po pierwsze, nasz figowiec jest dwupienny, co oznacza, że kwiaty żeńskie i męskie znajdują się na różnych roślinach, po drugie – to co nazywamy figą, nie jest pojedynczym owocem! Otóż kwiaty osadzone są na wewnętrznej ściance dzbankowatej, wydrążonej, mięsistej, zgrubiałej osi kwiatostanowej (czyli wewnątrz tego, co my nazywamy figą). Po zapyleniu powstaje owocostan rzekomy (pestkowcowy), zawierający liczne orzeszki. Do zapylenia dochodzi w kwiatach żeńskich, a tylko zatem na drzewach żeńskich powstają jadalne figi. Ponieważ (jak się wyjaśni w kolejnych akapitach) zapylenie u figowców jest wyrafinowanym sposobem, już w starożytnej Grecji wymyślono sztuczny sposób zapylenia. Nosi ono nazwę kaprifikacji, od nazwy drzewa męskiego (caprificus), którego kwitnące gałązki wieszano na drzewach żeńskich.

Oprócz dwupienności, w rodzaju Ficus często występuje jednopienność. I to na przykładzie kwiatostanu zawierającego zarówno żeńskie jak i męskie kwiaty, chciałabym napisać kilka słów na temat zapylenia. Dla mnie jest to jeden z najbardziej fascynujących przykładów tego procesu w świecie roślin. Przede wszystkim zadziwia specyficzny, wzajemny (mutualistyczny) związek owadów-zapylaczy z figowcami. Długie obserwacje pozwoliły na odkrycie tej ewolucyjnej współzależności małych błonkówek z drzewami figowymi. Okazuje się, że każdy gatunek drzewa ma własny gatunek zapylającej go błonkówki!

Błonkówki te (właściwie błonkoskrzydłe, Hymenoptera) należą do kilku rodzin, m.in. Agaonidae, Pteromalidae, Ormyridae, Eurytomidae, Epichrysomallinae, Sycophaginae. Cykle życiowe partnerów, czyli figowca i błonkówki są ze sobą ściśle powiązane. Nowe pokolenie samic odbywa nierzadko długą podróż aby kontynuować cykl reprodukcyjny. Wabione chemicznymi związkami wydzielanymi przez gotowe do zapylenia figi, panie błonkówki trafiają do celu. Po wyczerpującej podróży muszą przedostać się do wnętrza figi. Jedyną możliwością jest niewielki otwór zwany ostiole. Dzięki przystosowaniom anatomicznym i tak już niewielkiego ciała, oraz dodatkowym „zębom” w żuchwie oraz na odnóżach, owady są w stanie pokonać natrafiającą się przeszkodę (warto uzmysłowić sobie, że jest to nie tylko zabezpieczenie przed innymi, niepożądanymi owadami, ale także sposób selekcji naturalnej, który wyłonić ma najsilniejsze osobniki). Zadaniem jest z jednej strony zapylenie znajdujących się we wnętrzu figi kwiatów żeńskich, z drugiej natomiast złożenie jaj przy pomocy długiego pokładełka. Jajeczka składane są do wnętrza zalążni kwiatów niezapylanych (czyli tych, których szyjka jest dłuższa od pokładełka owada). W ten sposób gatunki wywiązują się z niepisanej, ale jakże trwałej umowy „coś za coś”. Ceną jaka płacą błonkówki za złożenie jajeczek jest jednak wysoka – bardzo często tracą skrzydła i czułki podczas przeciskania się przez ostiole. Ma to oczywiście swoje konsekwencje:bezpowrotnie tracą możliwość latania, a więc ich życie kończy się wraz z wykonaniem ostatniego zadania.

Jednak nowe pokolenie owadów już się rozwija, a rozwój larw jest ściśle skorelowany z rozwojem fig. Larwy odżywiają się w czasie inkubacji tkanką zapasową swojego gospodarza. Po okresie od kilku do kilkunastu tygodni przez grubą warstwę „owocu” zaczynają się wygryzać osobniki już dojrzałe (imagines) owadów. Bezskrzydłe samce mają do spełnienia tylko dwie funkcje – zapłodnienie wygryzających się samic oraz utorowanie im drogi do opuszczenia gościnnej figi, po czym giną. Samice przed  wyrwaniem się w świat ładują do specjalnych kieszeni znajdujących się na odnóżach pyłek, którym następnie zapylą przywabiające zapachem inne figi. Niestety niektórym owadom, w tym docierającym na początku samicom, nie uda się opuścić fig zanim te dokończą swój cykl życiowy i znajdą się w przewodach pokarmowych swoich amatorów. Ci natomiast świadomie lub nie, przyczynią się do rozprzestrzenienia się i przetrwania danego gatunku z rodzaju Ficus. Niezwykłość całego procesu zapylenia jest jeszcze bardziej ciekawsza. Jak się okazało na danym obszarze, figi rosnące na różnych drzewach znajdują się na różnych etapach rozwoju. Dzięki temu zapewniona jest ciągłość całego cyklu: zapylenia – rozwoju nowych błonkówek – i rozsiewania nasion. Jednym słowem to tak, jakbyśmy przez cały rok mogli stopniowo zbierać jabłka z różnych drzew rosnących w sadzie🙂.

Figowce fascynują również  metodami jakimi opanowują niezwykle konkurencyjne ekosystemy, na przykład deszczowy las równikowy. W konkurencji o światło potrafią kiełkować i rozwijać się bez kontaktu z glebą, wchodząc w ten sposób w skład wiszących ogrodów lub kiełkować na innych gatunkach drzew, korzystając z ich substancji pokarmowych. Kiedy w końcu pierwsze pędy dotrą do ziemi, figowiec zaczyna się intensywniej rozwijać, prowadząc w ostateczności do śmierci żywiciela. Tak więc życie figowców, podobnie jak żywot związanych z nimi błonkówek dalekie są od sielanki naszego parapetowego „benjaminka”.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: