Napisane przez: Renata Kwinta | Lipiec 14, 2010

Jęczmień mieszczuch

Maleńki łan zboża zaskoczył mnie w centrum Krakowa. Jęczmień – pomyślałam – przecież żadna inna trawa nie może mieć tak długich, rozpierzchłych ości w płaskich kłosach! I w tym momencie w pamięci przesunęły się podobne obrazy – taka sama trawa przy murze mojej podstawówki. Takie samo dzikie zboże porastające prostokąt trawnika pod sąsiednim blokiem. Zawsze w słońcu, zawsze tam, gdzie sucho. Wszystkie ości ułożone jak długie, proste, słowiańskie włosy. Słowiańskie, choć to przybysz z południa Europy – jęczmień płonny Hordeum murinum L.


To nie ten, z którego warzy się piwo – ten od pienistego trunku to jęczmień uprawny Hordeum vulgare L. Natomiast jęczmień płonny upodobał sobie środowisko miejskie, dlatego tak dobrze go znam, jak mieszczuch mieszczucha. Ileś wieków temu przybył do Polski (a także do innych krajów) znad Morza Śródziemnego, być może z nasionami roślin uprawnych, a może kilka jego nasion przykleiło się do ekwipunku jakiegoś wędrowca, a potem tu i tam odpadało? W każdym razie rozmnożył się szybko – z jednego nasionka roślina, na roślinie kłos, w kłosie kilkadziesiąt nasion. Każde dało nową roślinkę, z nowym kłosem. No, niechby tylko co dziesiąte… Znamy tę opowieść? Być może znamy z lekcji matematyki, kiedy tłumaczono nam, co to jest ciąg geometryczny.

Nie potrzebował też zbyt wiele wody ani obficie występujących składników mineralnych. Rósł tylko tam, gdzie jasno i gdzie było najcieplej. Dużo nasion, odporność na trudne warunki… Zadomowił się mocno. W Polsce można znaleźć wiele zbiorowisk roślinnych w których dominuje. Zbiorowisko, czyli zespół roślinny (fitoasocjacja) nosi zawsze nazwę od nazwy gatunku dominującego lub charakterystycznego. W tym przypadku jest to Hordeetum murini Libb. Spotyka się też nazwę Hordeo-Brometum (Allorge 1922) Lohm. 1950. Drugi człon pochodzi od stokłosy (Bromus sp.), która zwykle towarzyszy naszemu jęczmieniowi. A dlaczego częściej mogę go spotkać w mieście niż na wsi? Bo w miastach jest zawsze cieplej. Mówi się nawet o tym, że miasta są „wyspami ciepła”. Odczuwamy to? Wiem, pytanie nie na miejscu. Niektórzy szukają ochłody w wodzie, inni raczą się w takich momentach zimnym piwem. Tym uwarzonym z Hordeum vulgare, nie z Hordeum murinum. Bo ten drugi, jak mawiają ludy anglojęzyczne, to false barley. Ja z jęczmiennych napojów preferuję kawę zbożową. I podoba mi się jęczmień płonny. Przystojny z niego twardziel.

Więcej o florze miejskiej: http://www.npt.up-poznan.net/pub/art_2_25.pdf, http://kosmos.icm.edu.pl/PDF/2002/213.pdf

Renata Bączek-Kwinta


Responses

  1. Jęczmień płonny występuje masowo w miastach z jeszcze jednego powodu – znajduje tutaj dogodne dla siebie warunki glebowe. Proszę zwrócić uwagę, w jakich miejscach rośnie – najczęściej przy znakach, krawężnikach… czyli tam, gdzie psy załatwiają swoje potrzeby, bo jęczmień lubi wysoką zawartość azotu w podłożu. Jest przez to rośliną wskaźnikową miejsc, które lepiej omijać szerokim łukiem…

    • Zgadza się – tak samo jak pokrzywa czy glistnik jaskółcze ziele. Jednak jęczmień płonny lubi sporty jeszcze bardziej ekstremalne niż tamte dwa gatunki – lokuje się w skrajnie suchych i zanieczyszczonych miejscach. Zawsze mnie zachwyca jego wąsatość przy paskudnych skrzyżowaniach i rondach miejskich. Niestety, przychodzą jeszcze gorsi od rond i skrzyzowań zmechanizowani kosiarze i wycinają wszystko na dwa milimetry od podłoża. Ale jęczmień jest żywotny, i po pewnym czasie znów szaleje…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: