Napisane przez: Renata Kwinta | Luty 8, 2011

Nieherbata nie tylko na zimę

Rooibos to nie herbata. Rooibos – aspalat prosty – to krewniak naszego nostrzyku. Wysuszone, aromatyczne ziele, do kupienia luzem lub w saszetkach, czasem z dodatkami smakowymi. Zawsze ten sam piękny, trochę miodowy zapach i orzeźwiający, leciutko słodkawy smak. A cukru zero. No to pijmy… i poczytajmy…

Kto nostrzyku nie zna, może przypomnieć sobie koniczynę – to ta sama rodzina botaniczna Fabaceae. Do niej należy Aspalathus linearis – gatunek i wiele podgatunków zasiedlających określone nisze. Nisze na antypodach – w Republice Południowej Afryki. Kapryśny – rośnie tylko w określonych regionach Kapsztadu, a próby uprawy choćby w innych regionach RPA, nie mówiąc o innych krajach, spełzły na niczym, choć wydawałoby się, że będzie rósł byle gdzie, bo to roślina pionierska, lubiąca kwaśne,  piaszczyste gleby i upał. Napar niegdyś odkryli rdzenni mieszkańcy obecnego Cape Town, Hotentoci. Pierwsze naukowe doniesienie pochodzi od ucznia Linneusza, Carla Thunberga (1772 rok).  A początek światowej kariery aspalatu to dopiero XX wiek. I niestety – początek zagrożenia dla lokalnej bioróżnorodności, w tym dla samego dziko rosnącego aspalatu – bo przecież trzeba gdzieś założyć plantacje tego, który jest smaczny, pal licho jakieś tam dzikusy …

Dla organizmu człowieka aspalat ma za to wiele korzyści. Nie zawiera kofeiny, więc nie szkodzi  tym, którzy muszą ograniczać picie kawy i herbaty (o herbacie można poczytać we wpisie ze stycznia ubiegłego roku). Nie zawiera też gorzkich tanin, których sporo jest w herbacie, zwłaszcza długo parzonej. A co nam daje: przeciwutleniacze takie jak kwercetyna, luteolina, specyficzna dla gatunku aspalatyna i inne, rutyna, flawonoidy, kwasy fenolowe. Dzięki nim można złagodzić stany zapalne przewodu pokarmowego. Sprawdziłam to na sobie, a zresztą kapsztadzcy lekarze polecają napar w przypadku kolek niemowlęcych.  Poza tym ­– już jedna filiżanka tego płynu wzbogaca nas o 4% dziennej dawki miedzi i 2% manganu.

 

Tzw. zielony i czerwony („fermentowany”) rooibos: czysty i z dodatkami. Wszystkie pyszne i pięknie pachną! Tylko co z południowoafrykańską bioróżnorodnością?

 

Jak zaparzać rooibos? Co najmniej kilka minut, wrzątkiem. Można wybrać klasyczny czerwony „fermentowany” rooibos lub  tzw. zielony („fermentację” aspalatu przeprowadza się podobnie do tej stosowanej w przypadku herbaty).  Podobno mieszkańcy Cape Town pijają rooibos z dodatkiem mleka. Dla mnie te napary są zbyt szlachetne, aby je psuć mlekiem. Mleko wypiję osobno. Też ma wiele zalet, ale o nich już nie napiszę, bo to blog roślinny. A rooibos mrożony polecam latem. Tak czy owak, na zdrowie!

 

Dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej o rooibosie i jego odkrywcy:

Morton J.F.  Rooibos tea, aspalathus linearis, a caffeineless, low-tannin beverage. 2010. Economic Botany 37: 164-73.

http://www.plantzafrica.com/plantab/aspallinearis.htm

http://www.planet-diversity.org/storiesandvideos/biodiversity-and-rooibos.html

http://en.wikipedia.org/wiki/Carl_Peter_Thunberg

Renata Bączek-Kwinta

 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: