Napisane przez: Renata Kwinta | Październik 22, 2011

Dziki obiad dla każdego

W czasach, kiedy limonki, wasabi i awokado stały się w Polsce towarem łatwodostępnym, a wśród restauracji i barów, nawet tych typu fasfood mamy do wyboru tureckie, meksykańskie,  chińskie i inne, warto przypomnieć sobie  –  lub poznać jako rzecz całkiem egzotyczną – rodzimą kuchnię opartą na dziko rosnących roślinach.  To zabawa fantastyczna, bo pozwala lepiej poznać polską florę, ale także kulturę – zwyczaje, obrzędy, czy nieznane szerzej fakty historyczne.

Taką właśnie wiedzę propaguje etnobotanik z Podkarpacia, acz z doktoratem Uniwersytetu Warszawskiego –  Łukasz Łuczaj, a także pochodzący z Podlasia Wojciech Maksymilian Szymański, doktorant Uniwersytetu jagiellońskiego. Już sama  rozpiętość geograficzna związana z pochodzeniem i działalnością obu panów może pozwolić na szerokie ujęcie tematu.  Dla obu z nich jest to zresztą pasja: pan Łuczaj napisał o dzikich jadalnych roślinach Polski kilka książek i artykułów naukowych, pan Szymański także ma na koncie etnobotaniczne prace naukowe. Miałam niedawno okazję, wraz z innymi krakowskimi badaczami roślin, spróbować wielu potraw przyrządzonych z okazów dzikich gatunków, własnoręcznie przez pana Wojciecha zebranych.

To było dobre i pożywne.

Powiem szczerze  –  nie wszystko nam smakowało, bo czasem z natury gorzkie albo o jakimś dziwnym posmaku. Ale przypomniałam sobie wojenne opowieści mojej babci: o głodzie, który nie pozwalał zasnąć, o żądzy skórki chleba… no tak, w skrajnych sytuacjach ważne jest wszystko, co pozwala przeżyć.

To było dziwne…

Dwie potrawy zrobiły jednak w naszym gronie dobrze odżywionych smakoszy absolutną furorę: frytki z korzeni łopianu i czekolada z orzeszków lipy.

Dobre na obiad, ale koniecznie z jakąś sałatką.

A to na deserek…

Żałujcie, że Was tam nie było! Ale teraz szansa dla tych, którym cieknie ślinka (i łzy zawodu…) – pierwsza lekcja dzikiego gotowania. Jeśli chcecie wiedzieć, jak zebrać łopian, wcześniej odróżnić go od innych roślin, a potem przetworzyć korzonki na smakowite chrupiące brązowiutkie frytki, zapraszam do obejrzenia programu  Dziki obiad Łukasza Łuczaja w Kuchnia.tv. Kolejne smakołyki pojawią się w kolejnych programach. Liczę ta to, że przepis na lipową czekoladę też będzie… Godziny emisji dobrane tak, że wszyscy żądni nowych wrażeń podniebienia, pracujący o różnych porach, mogą obejrzeć przynajmniej jeden odcinek, aby później popędzić na łąkę lub do lasu i wrócić ze smakowitym roślinnym łupem. Już same żołędzie wystarczą, trzeba je tylko odpowiednio przetworzyć, aby nie zaszkodziły.

Zatem smacznego i na zdrowie! A jeśli „na zdrowie”’ nie trafia Wam do przekonania, bo wolicie frytki z McDonalds i czekoladę Lindta, to może skusi Was survivalowa przygoda – zaszyć się w głuszy, i jeść tylko to, co natura dała…   Natomiast  o etnobotanicznych sprawach można poczytać m.in. na http://en.wikipedia.org/wiki/Ethnobotany.

Godziny emisji programu Dziki obiad Łukasza Łuczaja:

niedziela 23 października , 19.00-19.15,

poniedziałek 24 października,  12.00-12.15

środa 26 października:  21.15-21.30 i 2.05-2.20,

czwartek 27 października: 15.05-15.20

piątek 28 października:  8.00-8.15.

Tekst i zdjęcia potraw z dziko rosnących roślin jadalnych Polski (fotki nienajlepsze, bo robione w pośpiechu komórką, ale chyba nie o jakość zdjęć tu chodzi ;)) – 
Renata Bączek-Kwinta 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: