Napisane przez: Katarzyna Stalmach | Styczeń 31, 2012

Smrodliwe ostrzeżenie

Spacerując malowniczymi szlakami naszych wspaniałych Bieszczad natknęłam się na pewną roślinę. Zwróciła ona moją uwagę od razu, jako jedyna górująca nad rozciągającą się połacią krzaków borówek. Okazały egzemplarz o przepięknych szerokoeliptycznych liściach i ogromnych kwiatostanach złożonych z setek małych kwiatuszków. Zapowiadało się wspaniale! Mój nos nie mógł się wręcz doczekać poznania zapachu wydzielanego przez tę tajemniczą dla mnie wtedy roślinę. Jakież było moje rozczarowanie! Zapach, aby nie powiedzieć, fetor tej rośliny, przywołał na myśl najgorsze skojarzenia. O dziwo, choć odrażający,- wzbudził moją ciekawość. Dzięki temu już wiem, że ową „pachnącą inaczej” rośliną jest ciemiężyca biała (Veratum album L.).

Jak się okazało, roślina skrywała wiele ciekawych informacji. Należy do rodziny melantkowatych. Choć swoim zasięgiem obejmuje Europę, Azję Mniejszą i Centralną, Kaukaz a nawet Syberię, jest gatunkiem rzadko spotykanym. W Polsce możemy się na nią natknąć głównie w Bieszczadach i gdzieniegdzie na Lubelszczyźnie. W naszym kraju występują jeszcze dwa siostrzane gatunki. ciemiężyca zielona (Veratrum lobelianum), którą spotkałam w krakowskim ogrodzie botanicznym oraz ciemiężyca czarna (Veratum nigrum). Ciemiężyce objęte są ścisłą ochroną gatunkową.

Bylina ta zimuje w postaci pąków, które znajdują się tuż nad powierzchnią gleby lub tuż pod nią. Z początkiem okresu wegetacji z pąków odnawia się cała roślina. Rośliny wykorzystujące ten typ przystosowania nazywamy hemikryptofitami. Nazwa ta pochodzi z języka łacińskiego i oznacza: hemi-pół, kryptos-schowany, pyton-roślina.

W pierwszych latach życia roślina wytwarza przyziemną rozetę, a dopiero od 10. do 25. roku życia grubą, owłosioną łodygę, która dorasta nawet do wysokości 1,5 m, a zatem może być niewiele niższa ode mnie. Utrzymuje ona okazały wiechowaty kwiatostan, często rozgałęziony. Kwitnącą ciemiężycę możemy podziwiać od czerwca do sierpnia, ale uwaga!!! Cała roślina jest silnie trująca. Jej toksyczne działanie znane jest od bardzo dawna – jego objawy opisywał Krzysztof Kluk w swoim „Dykcyonarzu roślinnym”:

„Korzeń tej rośliny jest jednym z bardzo szkodliwych; a stąd poznać można lekkomyślność owych, którzy z jakiegokolwiek powodu dają go na kichanie. Świeży połknięty, rozpala wargi, gardziel i żołądek: wzbudza wymioty najgwałtowniejsze, czkawkę, ból nieznośny w wnętrznościach, nadęcie żywota, kurczenie członków, ból głowy, zawroty, utratę masy, ślepotę, majaczenie, mdłości, poty zimne; i częstokroć nagłą śmierć przynosi. To zaś wszystko nie razem się dzieje i nie u wszystkich osób.(…) Ani zewnętrznie jego zażycie bezpieczne jest. Proszek w nos pociągniony najszkodliwsze czyni kichania; na brzuchu tylko położony pobudza wymioty. Sok z masłem na maść roztarty co miał parszywe leczyć owce, morzył.”

Zawiera silnie toksyczne alkaloidy sterolowe takie jak germina i jej estry (germeryna i germitryna), weratralbinę, rubijerwinę, izorubijerwinę oraz protoweratrynę A i B. Powodują one podrażnienie błony śluzowej żołądka i układu oddechowego, silne kichanie, kaszel, ślinotok, łzawienie, nudności, wymioty, biegunkę. Większe dawki powodują skutki podobne jak tojad mocny – skurcze mięśni brzucha i krtani, zaburzenia koordynacji ruchów i uszkodzenie mięśnia sercowego. Występują też kwasy organiczne (weratrynowy i chelidonowy). Nektar i pyłek jest trujący dla pszczół. O trującym działaniu ciemiężycy dobrze wiedzą zwierzęta. Zawartość gorzkiego glikozydu – weratramaryny powoduje, że unikają tej rośliny.

Pomimo niebezpieczeństwa jakie ze sobą niesie, roślina ta jest niezwykle pożyteczna. W lecznictwie stosowano kłącze ciemiężycy zebrane jesienią i wysuszone szybko w warunkach naturalnych. Taki surowiec zawiera 1,2-1,6% alkaloidów. Silnie obniża ciśnienie krwi i zwalnia akcję serca. W lecznictwie ludowym korzeń ciemiężycy był traktowany jako lekarstwo ostateczne, gdy żadne inne nie pomagało. Stosowano go zewnętrznie w postaci maści na parchy u ludzi i zwierząt oraz wewnętrznie na uporczywe febry. Wywar alkoholowy lub octowy używano także do usuwania wszy u ludzi i zwierząt. W Ameryce w wywarze z ciemiężycy moczono ziarno zabezpieczając w ten sposób siew przed myszami, ptactwem i innymi szkodnikami. Dawniej stosowana jako środek drażniący skórę i miejscowo znieczulający, obecnie wykorzystywana tylko do produkcji leków gotowych zawierających protoweratyny A i B, używane w leczeniu nadciśnienia i rzucawki poporodowej. Stosowana bywa także zewnętrznie w postaci wyciągu alkoholowego jako środek znieczulający przy zapaleniach stawów i nerwobólach oraz w weterynarii jako przeciwpasożytniczy środek żołądkowy.

Górale ciemiężycę zieloną nazwali potocznie „Strzemieszyca”. Jej  nazwa rodzajowa znana jest od czasów starożytnych i pochodzi od łacińskiego verare, co oznaczało – mówić prawdę; wiązano ją, w obyczajowości ludowej ze sproszkowanym korzeniem ciemiężycy, którego działanie pobudzało do kichania, a to z kolei miało potwierdzać prawdziwość wypowiedzi. Do właściwości tej nawiązuje też nazwa słowacka: „kychavica”.

Źródła: http://eksploratorzy.com.pl/viewtopic.php?f=19&t=5214, http://portalwiedzy.onet.pl/75179,1,,,ciemiezyca_czarna,haslo.html,
http://www.natura-2000.eu/veratrum.htm


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: