Napisane przez: Renata Kwinta | Grudzień 1, 2013

Mój listopad

Ja tu o listopadzie, a właśnie mija pierwszy grudnia. Koledzy naukowcy zrozumieją to na pewno – tworząc plany nawet na pięć lat do przodu (jak w niektórych projektach badawczych) i kontrolując teraźniejszość, jesteśmy wciąż w niedoczasie. Zwłaszcza jesienią, kiedy rok akademicki pędzi pełną parą, a terminy składania wniosków na PRZYSZŁE projekty wiszą nad nami Damoklesowo.

 I kolejny rok kalendarzowy zmierza ku końcowi… Chciałabym spowolnić bezduszne wskazówki zegara i spadające kartki z kalendarza, przekroczyć barierę zarówno czasu jak przestrzeni, kiedy wiem, że w ciągu piętnastu minut nie zdążę przebyć drogi z laboratorium na obrzeżach miasta do sali wykładowej w centrum, gdzie czeka mnie kolejna (jak co roku) opowieść o fotosyntezie lub procesach enzymatycznych, a niedziela nie daje nadziei na wypoczynek, bo trzeba wykonać pomiary lub – właśnie, właśnie – wygłosić kolejny wykład (a czasem jedno i drugie).

 W walce ze codziennym pośpiechem i poczuciem uwięzienia w instytutowych murach pomaga świeże powietrze – w Krakowie towar niestety deficytowy – i kontemplacja natury. Ruszyłam zatem w którąś listopadową niedzielę po zajęciach na obrzeża miasta, do malowniczej krakowskiej dzielnicy Tyniec. Urocze zakole Wisły, górujący nad nim klasztor Benedyktynów, i ciągnące się długo wały przeciwpowodziowe z zalewowymi łąkami, gdzie jako studentka zbierałam różne okazy do zielników.

 Zielnikowa bioróżnorodność okazała się jednak przeszłością! Przybrzeżne łąki zdominowali bowiem przybysze zza oceanu: kolczurka klapowana Echinocystis lobata (Michx.) Torr. &. Gray z rodziny dyniowatych i wielgachna nawłoć Solidago canadensis (nawłoć kanadyjska) lub S. gigantea Aiton (n. późna; która z nich to była; o tej porze roku nie mogłam na sto procent ocenić) z astrowatych. Wkroczyli niegdyś na teren Polski jako urocze rośliny ozdobne uprawiane w ogrodach, ale poprzez liczne nasiona, unoszone przez wiatr (nawłoć) lub wystrzeliwane z owoców przypominających małe i pękate, kolczaste ogórki (kolczurka) rozprzestrzenili się dość szybko – nawłoć prawdopodobnie zaczęła się panoszyć w XIX w., ale kolczurka zaledwie 40 lat temu! Pokazali następnie swoje inwazyjne roślinne oblicze, tworząc zwarte łany i zarośla, zacieniające rodzimą drobnicę, zatruwające ją allelopatinami (nawłoć), zdolne do łamania drzew (kolczurka). Teraz, wskutek braku zdecydowanych działań z naszej strony wciąż poszerzają swoją przestrzeń życiową.

echino_oczyska

 Kolczurką właśnie, a nie zwykłą poczciwą dynią Cucurbita sp. powinno się nas straszyć w Halloween (i nie tylko) pod warunkiem, że jej najeżone owoce pokażemy na zdjęciach, nie in vivo, a to, co rośnie na brzegach rzek, wytniemy w pień, spalimy, i nigdy nie przyjdzie nam do głowy robić kolczurkowego żywopłotu.

bbb

listopadowy_wedrowiec

Gdybyśmy do tego zaniechali kupowania miodów nawłociowych i zaczęli regularnie kosić (kosą, kosą, mości panowie! bez wstrętnego hałasu i spalin!) łąki zalewowe albo jeszcze lepiej, od wiosny wypasać tam zwierzęta, te żółto kwitnące, odurzająco pachnące i uczulające co niektórych swoim pyłkiem rośliny nie zdominowałyby tynieckiego krajobrazu. I teraz też nie przytłaczałyby go smętnym brązem przekwitłych kwiatostanów. A przecież to tylko jeden przykład jednego zepsutego widoku jednego niewielkiego obszaru jednej gminy w jednym województwie jednego z europejskich krajów. Jeden mały obszar, na którym powinno rosnąć kilkadziesiąt gatunków, a nie jeden. Weźmy atlas geograficzny. Popatrzmy na mapy, oceńmy skalę zagrożenia.

 Tak więc do moich marzeń o przełamywaniu barier czasu i przestrzeni dorzucam kolejne – o przełamaniu nieświadomości społeczeństw w kwestii roślin inwazyjnych.

—————————————————————————————————————–

Wartościowe projekty obejmujące poznawanie skali zagrożeń ze strony roślin inwazyjnych prowadzą m.in.:

Małopolski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Karniowicach wraz z Uniwersytetem Rolniczym im. H. Kołłątaja w Krakowie i krakowskim WFOŚiGW: http://owcenawaly.pl

Instytut Ochrony Przyrody PAN: http://www.iop.krakow.pl/ias/projekt

Międzynarodowe sieci naukowe: http://www.nobanis.org/; http://www.europe-aliens.org.

mmm

Tekst i zdjęcia: Renata Baczek-Kwinta


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: