Napisane przez: Renata Kwinta | Sierpień 3, 2015

Energia czerwonych pomidorów

Zielone pomidory podobno dobre są smażone, jak wynika z powieści amerykańskiej aktorki i pisarki Fannie Flag, oraz filmu pod tym samym tytułem, nakręconego w oparciu o tę powieść. Ja pomidory wolę dojrzale, pachnące i świeże – samo zdrowie i wspaniałe doznanie kulinarne. W zasadzie tyle można by powiedzieć o tych, zaliczanych do warzyw, owocach. Wewnętrzne życie pomidora warte jest jednak wzmianki, bo kto wie, co w pomidorze piszczy?

Przemiana zielonych pomidorów w czerwone, czyli ich dojrzewanie,  to genetycznie zaprogramowany proces. Prowadzące fotosyntezę chloroplasty przekształcają się wówczas w nieaktywne fotosyntetycznie chromoplasty. W nich gromadzą się karotenoidy o różnych barwach. Dzięki temu mamy do wyboru pomidory od malinowo zabarwionych, poprzez klasycznie „pomidorowe”, do żółtych. Odmian pomidorów jest wiele, łącznie z najmodniejszymi ostatnio czarnymi, które zawierają antocyjany, barwniki występujące np. w  borówkach. Są zachwalane jako jeszcze bardziej służące zdrowiu od klasycznych. Kilka lat temu wyhodowano też pomidory pachnące bazylią, bo przecież takie połączenie smakowo-zapachowe jest jednym z  kanonicznych.

Dość jednak o jedzeniu! Zaglądnijmy do chromoplastów – tętnią życiem produkując energię w postaci związku chemicznego o skrócie ATP (adenozynotrifosforanu). Zaraz, zaraz – powie mi każdy maturzysta, który uzyskał więcej niż 30 punktów na  egzaminie końcowym – a mitochondria? Święta racja, to mitochondria są komórkowymi elektrowniami, wykorzystują bowiem przepływ elektronów – a zatem prąd  – do syntezy ATP. Sęk w tym, że w dojrzewających pomidorach liczba mitochondriów maleje, a konsumpcja tlenu jest znaczna. A wszelkie procesy związane z dojrzewaniem owoców (nawet jeśli te owoce są warzywami) są szczególnie interesujące dla naukowców (ileż rzeczy można zbadać!) i producentów żywności (bo produkty nie mogą się zbyt szybko psuć).

Zastosowanie nowoczesnych metod mikroskopowych pozwoliło zajrzeć do wnętrza smakowitych tkanek, a użycie technik biochemicznych umożliwiających badanie procesów oddychania komórkowego ujawniło, że chromoplasty, podobnie jak mitochondria, wykorzystują przepływ elektronów do tworzenia ATP. Proces ten, nazwany chromorespiracją,  jest zapewne częściowo podobny do tego, który dzieje się w mitochondriach, ale kluczowy chromoplastowy enzym w mitochondriach nie występuje. To plastydowa oksydaza terminalna (PTOX), znana naukowcom z udziału w fazie jasnej fotosyntezy (gdy przyszłe chromoplasty są jeszcze chloroplastami) i w syntezie karotenoidów (bo przecież ich akumulacja to główna rola chromoplastów). Po raz kolejny okazuje się zatem, że natura stosuje te same narzędzia do różnych procesów.

Spróbujmy jednak wyjaśnić dlaczego tak się dzieje. Kiedy chloroplasty przestają fotosyntetyzować, spada liczba mitochondriów, gdyż te dwa typy organelli wymieniają między sobą różne metabolity. Energia w postaci ATP jest jednak potrzebna do różnych procesów, które zachodzą w tkankach pomidora, także do syntezy karotenoidów i innych związków, również ochronnych, bo dojrzewający owoc  jest atrakcyjny dla bakterii, patogenicznych grzybów i roślinożerców. Dlaczego zatem nie wykorzystać istniejącego już enzymu PTOX w nowej chromoplastowej elektrowni?

Pomidory są nieodłącznym elementem kuchni śródziemnomorskiej, dlatego nie dziwi fakt, że zagadnieniami produkcji energii w tych owocach/warzywach zajęli się Hiszpanie. A ja liczę na to, że nad złożonością natury zastanowią się – czy to nad gazpacho, czy sałatką caprese – wszyscy miłośnicy dobrego, zdrowego jedzenia i elastycznych rozwiązań technicznych. Zatem dedykuję ten tekst przede wszystkim decydentom mającym zapewnić nam stabilność energetyczną, bo właśnie ze względu na ich opieszałość czy też brak kompetencji w sierpniu 2015 roku byliśmy o krok od energetycznego kryzysu.

Warto zajrzeć:

Artykuł opisujący badania nad energią pomidorów: http://www.plantphysiol.org/content/166/2/920.full.pdf+html (po angielsku)

O enzymie PTOX: https://pl.wikipedia.org/wiki/Plastydowa_oksydaza_ko%C5%84cowa

Renata Bączek-Kwinta

Solanum_lycopersicum_1Jedząc sałatkę z pomidorów nie mamy pojęcia o inżynierii procesowej wewnątrz tych owoców/warzyw. Zdjęcie: Petar43, Wikipedia. Autor jest oczywiście Włochem. Kto bardziej od mieszkańców basenu Morza śródziemnego docenia pomidory w kuchni i jako obiekt badań naukowych??


Responses

  1. Czy zielone pomidory zawierają solaninę tak jak bulwy ziemniaków które były zbyt płytko okopane? A jeśli tak to czy rzeczywiście ten związek jest tak toksyczny jak straszą?

    • Tak, zresztą nie tylko one, bo solanina jest dla roślin naturalnym związkiem ochronnym, tak więc znajdziemy solaninę i w borówkach, i w jabłkach. Są to jednak niewielkie ilości, poza tym solanina jest słabo przyswajalna i łatwo wypłukuje się z organizmu człowieka. Całe szczęście, bo toksyczna jest bardzo – uszkadza błony komórkowe, a to może wywołać różne efekty, począwszy od mdłości i wymiotów, skończywszy na paraliżu i hipotermii prowadzących do śmierci. Ale niewielkie ilości być może działają korzystnie na nasz organizm, uszkadzając komórki nowotworowe i stymulując system odpornościowy. Tak więc jeden zielony pomidorek, czy to smażony, czy w sałatce – nie zaszkodzi. Natomiast należy: unikać częstego jedzenia ziemniaków z poprzedniego sezonu, bezwzględnie wyrzucać pozieleniałe, wykrawać oczka, bo wokół nich solaniny gromadzi się najwięcej, i… nie jeść chipsów.

      • dzięki


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: