Napisane przez: Renata Kwinta | Wrzesień 16, 2015

Rolnik wiedział, nie powiedział, kto posiał ten mak

Cyklicznie organizowana krakowska konferencja Plant Functioning under Environmental Stress należy do moich ulubionych. I wcale nie dlatego, że nie muszę się ruszać poza rodzimy gród Kraka, ale dlatego, że to wydarzenie zawsze gromadzi spore grono naukowców z różnych kontynentów, a tematyka wykładów i plakatów jest bardzo, bardzo obszerna. Omawiane są zatem rzeczy tak skomplikowane jak rola czynników transkrypcyjnych określonego typu w stresie suszy czy zastosowanie parametru X fluorescencji chlorofilu a w ocenie kondycji aparatu fotosyntetycznego podczas mrozu, ale jest też coś dla zwykłych ludzi. A zatem Czytelniku niebiologu przestraszony wcześniejszym żargonem, nie odchodź od komputera! Kolego po fachu, jeśli ostatnie zdanie Cię zniechęciło, nie zamykaj jeszcze tej strony! Może bez czynników transkrypcyjnych, ale będzie fachowo, tak jak fachowo działa… krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych.

Nie jest tajemnicą, że mak zawiera morfinę, alkaloid o silnym działaniu przeciwbólowym, ale i narkotycznym, co opisywano w wielu miejscach, więc nie będę się tym zajmować. Mak jest bardzo popularny w naszej kuchni, i chyba nie ma takiego domu, w którym nie jadałoby się ani jednej potrawy z makiem – bo jeśli nie robimy makowca ani kutii, to przecież kupujemy pieczywo, czasem posypane czarnymi nasionkami o charakterystycznym smaku i zapachu. I właśnie zamiłowanie do degustacji makowych wypieków rok temu wywołało burzę medialną, kiedy to u kilku osób po zjedzeniu drożdżówek z makiem pochodzących z jednej z krakowskich sieci piekarniczych stwierdzono podwyższoną zawartość morfiny w moczu (http://www.tvp.info/17476301/drozdzowki-z-wysokomorfinowym-makiem-w-krakowie-kilka-osob-w-szpitalu). Było to niezwykłe, bowiem mak zawierający morfinę uprawia się tylko na potrzeby rynku farmaceutycznego, a do celów spożywczych wyhodowaliśmy (my Polacy!) odmiany niskomorfinowe o miłych nazwach Agat, Michałko, Mieszko, Rubin i Zambo. Trudno się zatem dziwić, że sprawą zainteresowali się naukowcy. Nie amerykańscy, nasi.

Ilość morfiny została zbadana chromatografem cieczowym sprzężonym ze spektrometrem mas (LC-MS) w masie makowej stosowanej do wypieków, drożdżówkach z makowym wypełnieniem i samych suchych nasionach. Ten ostatni produkt pochodził z Węgier i Czech. Teoretycznie nasiona nie powinny zawierać morfiny, chyba że maki przed zbiorem były zaatakowane przez szkodniki, bo rośliny wytwarzają wówczas więcej alkaloidów jako substancje obronne [Dusemund i in. 2010]. W dodatku podczas obróbki cieplnej ilość alkaloidów powinna się zmniejszać, tymczasem w drożdżówkach z makiem stwierdzono obecność morfiny na poziomie 25-29 mg na kilogram produktu, czyli raczej dużo, choć na pewno nie tak dużo, aby wywołać narkotyczne efekty, a gdyby komuś na nich zależało, nie byłby w stanie zjeść odpowiednio dużo tych ciastek z powodu mdłości. Porażające było natomiast porównanie zawartości morfiny w partiach maku spożywczego pochodzącego z Węgier: 14-26 mg/kg i Czech: 145-310 mg/kg.

Dlaczego tak dużo morfiny w czeskim maku? Masa szkodników czy zła kultura rolna, na które powołuje się zespół Birgit Dusemund w opracowaniu przygotowanym dla niemieckiego ministerstwa rolnictwa? Brak nadzoru nad uprawami (u nas tak intensywnie kontrolowanymi), co mogło poskutkować przekrzyżowaniem z makiem wysokomorfinowym? Jestem też ciekawa dlaczego nie przebadano polskich partii maku, skoro to w naszym kraju wyhodowano te pięć odmian? Jeśli czegoś się dowiem na ten temat, obiecuję Wam przekazać. Tymczasem przez tę makową tematykę poczułam wielką chęć na jakiś smakołyk z aromatycznymi czarnymi nasionkami, bo nie ma dla mnie lepszych wypieków od tych z makiem. Co wybrać, klasyczny makowiec, makowe ciastko drożdżowe, półfrancuskie, a może ciasto „pijak”? Oblane czekoladą litewskie serowe batoniki z makiem zjadłam w weekend. Zaraz… litewskie… Koledzy z forensics, czy z naukowej ciekawości moglibyście przebadać także litewski mak?

Korzystałam z doniesienia naukowego: Gil D., Lechowicz W., Grzesiak M.T. Causes and effects of high levels of morphine in food products. 10th International Conference Plant Functioning under Environmental Stress. September 16-19, 2015, Cracow, Poland

Cytowałam: Dusemund B, Appel K-E, Lampen A. 2010. BfR risk assessment of alkaloids as ingredients and contaminants of food: Quinine, opium alkaloids, and senecio pyrrolizidine alkaloids. W: Risk Assessment of Phytochemicals in Food. Ed DFG Senate commission on Food safety (SKLM). Wiley-VCH Verlag GmbH & Co. KGaA, Weinheim, 382-390.

Zachęcam do zapoznania się z przykładami występowania maku w polskiej kulturze:

Architektura: http://www.wilanow-palac.pl/mak_lekarski.html

Przysłowia: https://pl.wiktionary.org/wiki/Aneks:Przys%C5%82owia_polskie_-_mak

Renata Bączek-Kwinta

makowe_specjaly


Responses

  1. Ale media już wykreowały skandal a policja „podjęła czynności” zamiast wpierw iść do kompetentnych osób żeby to wszystko przebadały.
    Mądremu biada…
    A swoją drogą ciekawa zagadka, szkodniki a może celowe zanieczyszczenie.

    A z makiem to kocham drożdżówki!!!!

  2. Policja musi, zgodnie z prawem. A media tylko czyhają na takie okazje. Takie czasy krwiożerczych publikatorów. Zresztą historia była bardzo atrakcyjna, i każdy pytał: skąd te drożdżówki?
    Wszystko co z makiem jest pyszne, także panierka do kotletów jarskich i mięsnych. No i polecam te batoniki-serniczki z makiem. Ziarenek w nich niewiele, ale odpowiednio dodają smaku.

  3. Co do Policji to fakt, sam podpisywałem Kotańskiemu stosowna petycję do władz w celu objęcia upraw maku kontrola – dziś bym nie podpisał, ale to trzydzieści lat temu było. Z drugiej strony „podejmowanie czynności” może różnie wyglądać raz jako zasięgnięcie języka innym razem jako zaciągnięcie kogoś do aresztu (ta druga opcja mnie przeraża, ale też jest zgodna z prawem).

    O tak, batoniki z makiem itp. czysta radość, zawsze zabieram coś takiego na wędrówki po górach, lasach i wertepach. Nie obciążają plecaka ani żołądka a dają tyle energii że spokojnie starcza na 20/30 km intensywnego marszu.

    • Dziś są inne/kolejne/nowe zagrożenia, a chcący dostać odlotu zawsze znajdą jakiś sposób. Natomiast w przypadku drożdżówek z makiem chyba nikogo do aresztu nie wsadzano, natomiast właśnie w ramach wspomnianych „podjętych czynności” zlecono krakowskiemu Instytutowi Ekspertyz Sądowych badanie zawartości alkaloidów w produktach i surowcach spożywczych.

      • Znam sprawę tylko z RMF’u wydawało mi się że mówili o aresztowaniu i/lub postawieniu zarzutów, ale oczywiście mogłem się przesłyszeć lub coś źle zrozumieć.
        Generalnie zaufania do tzw. „organów” nie mam, więc to także na pewno na moją opinię wpłynęło, choć trzeba przyznać że postąpili tym razem słusznie, kierując zapytanie do fachowców.

      • No, w takich sprawach to zawsze fachowcy muszą podjąć badania. Policja ma zresztą także swoich specjalistów.
        Życzę wszystkim makowych smakołyków bez efektów ubocznych.

  4. Tzw. „poppy seed tea” jest też stosowana w Polsce i to z maku dostępnego w sklepach. Problem morfinowego maku jest więc szerszy niż ten jeden przypadek. Nie będę ukrywał – znałem osoby, które to stosowały i w zależności od marki to 0,5-2 kg maku starczał na umiarkowane efekty u osób z wyrobioną tolerancją. Wśród zainteresowanych krążą listy producentów i serii, które są wyjątkowo morfinowe. Wychodzi na to, że kontrola jakości w polskich produktach (z zagranicznego maku) jest słaba. Moje „dowody” są nienaukowe, ale dziesiątki znanych mi użytkowników wskazują, że coś jest na rzeczy i warto się zainteresować jakością maku oraz producentami, którzy oszczędzają na prostych i niedrogich badaniach. Może kiedyś naukowcy zbadają sytuację w Polsce? Poza granicami problem tej „herbaty”, choć czasem opisywany (np. DOI: 10.1080/09595230601146637), jest moim zdaniem ciągle słabo pokryty naukowo.

    Moim zdaniem możliwość przyjęcia dawki dającej konkretne, narkotyczne efekty, była niewielka, ale nie zapominajmy o lżejszych, ale znaczących efektach, szczególnie u osób bardziej podatnych na opioidy. Takie efekty mogą przykładowo zdecydować o skutkach w zdarzeniu drogowym albo choćby można zostać oskarżonym o jazdę pod wpływem (DOI: 10.1097/FTD.0b013e3181c0eee0). Nauka z tego taka, że lepiej uważać z produktami z makiem, a w domowych wypiekach wcześniej dobrze wypłukać mak.

    PS: Dziękuję Pani za tego bloga. W pierwszym momencie myślałem, że to kolejny blog, gdzie ktoś sobie wypisuje jakieś mity o roślinach, ale widzę, że to ten jeden z niewielu z solidnym podłożem naukowym, pisanym przez osobę umiejącą korzystać ze źródeł i podejść nich krytycznie🙂

    • Dziękuję za ciekawy komentarz i miłe słowa. Przy okazji spotkań z kolegami z różnych instytucji naukowych poruszę ten temat. Pozdrawiam🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: