Napisane przez: Renata Kwinta | Wrzesień 21, 2015

Milin – miły akcent w nie calkiem miłym miejscu

Centrum Krakowa. Wąska jednokierunkowa ulica, wysokie budynki, jeden z nich to nieładny moloch, przy nim tłum aut. Ale tuż obok krzewy. Pnącza. Delikatne, ale solidnie porośnięte liśćmi typu „kocha, lubi, szanuje”. No i te kwiaty!

milin_calosc2

Pamiętacie Amerykankę katalpę? To jej krewniak: milin Campsis radicans. Miłe pnącze, bo kwitnące późnym latem, kiedy inne krzewy JUŻ nie kwitną, a liście JESZCZE się nie przebarwiły. Duże, czerwone kwiaty są bogate w nektar, i jeśli budzą w Was skojarzenia z sięgającymi do wnętrza kolibrami, macie absolutną rację!  Ani tu, przy ulicy Garncarskiej, ani na żadnej innej polskiej ulicy kolibra nie uświadczymy, ale błonkówki – jak widać na przykładzie mrówki i pszczoły –  chętnie odwiedzają barwne kielichy.

milin_mrowamilin-pszczola2

Widoczny na zdjęciu krzaczek ma co najmniej 2-3 lata, bo młodsze okazy kwiatów nie wytwarzają. Pewnie zapytacie – dlaczego? Cóż, z roślinami jest tak jak z ludźmi: muszą osiągnąć określone stadium rozwoju aby wydać potomstwo. W przypadku roślin, musi to być odpowiedni stan rozwoju wegetatywnego – czyli, mówiąc po ludzku – osobniki muszą wyrosnąć odpowiednio silne i odżywione – aby określona proporcja hormonów i składników pokarmowych, niekiedy w połączeniu z długością dnia, wywołała kwitnienie.

milin_kwiaty34a

Milin rośnie szybko i  jest odporny na mróz. Dlatego trudno się dziwić, że polscy ogrodnicy i posiadacze ogrodów polubili tę roślinę, a naukowcy poszukują metod skutecznej produkcji sadzonek. Wytworzyliśmy nawet odmianę, wyselekcjonowaną z krzewów rosnących na warszawskim Ursynowie, co pozwoliło na nadanie „naszemu” milinowi nazwy tego osiedla. Natomiast Amerykanie uważają milin za chwast, niekiedy uporczywy ze względu na rozległy system korzeniowy, z którego odrastają młode rośliny. Cóż, że kwiaty, cóż, że przyciąga kolibry, skoro wszędzie go pełno i włazi na pole. Rondupem go i już. Jak wiadomo, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. A może w tym przypadku siania i sadzenia?

Jak uprawiać milin? Porady np. tu.

Renata Bączek-Kwinta 


Responses

  1. Sąsiad posadził przy naszym ogrodzeniu (za moja wiedzą i entuzjastyczną zgodą), jeszcze rok, dwa i siatka przestanie być całkiem widoczna, Jak dla mnie bomba roślina.

  2. A więc mają Państwo miłe doświadczenia z milinem. Nie wszyscy go lubią; odrastające z korzeni młode rośliny irytują często tych, którzy chcą mieć określony porządek w swoim ogrodzie. Natomiast w tzw. przestrzeni miejskiej, przy chodnikach, milin jest niekiedy zalecany ze względu na szybki wzrost, odporność na różne warunki środowiska, no i kwiaty.

  3. Piękny ten milin🙂 I to można go spotkać w mieście, gdzie ogranicza się zieleń do minimum🙂

    • Przy ul. Garncarskiej rośnie kilka okazów tego pnącza. Wcale się jednak nie zdziwię, jeśli któryś z nich pójdzie pod topór, bo potrzebne będzie dodatkowe miejsce parkingowe. Widziałam już takie przypadki😦


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: