Napisane przez: Renata Kwinta | Sierpień 25, 2016

Ćma kontra bukszpan, a sprawa (nie tylko) polska

Przecinając Planty w okolicach ulicy Dunajewskiego, przeraziłam się widokiem bukszpanowych klombów. Wszystkie suche; zamiast intensywnej zieleni błyszczących liści szarość ogołoconych gałązek. A przecież to bukszpan wieczniezielony Buxus sempervirens L.! Zielony latem, zielony zimą, zielony na przedwiośniu, jeden z polskich atrybutów Wielkanocy!

Chyba nie susza, pomyślałam, bo roślinność obok była bez zarzutu. No cóż, może jakieś choróbsko. Zdarza się to każdej roślinie, aczkolwiek odkąd sięgnę pamięcią, wszelkie znane mi bukszpanowe krzewy zawsze były okazami zdrowia. Zawsze musi być też jakiś pierwszy raz, więc uznałam, że najwyraźniej jest to ten pierwszy raz, kiedy trafiłam na bukszpan chorujący, a że tego dnia miałam w planach kilka pilnych spraw, postanowiłam przejść nad tym do porządku dziennego. Jednak kilka dni później na moim osiedlu pojawiła się horda zatrudnionych przez spółdzielnię mieszkaniową morderców trawy i krzewów, którzy w ramach tzw. pielęgnacji zieleni tym razem ani nie rozpruwali trawników spalinowymi kosiarkami, ani nie obdzierali mechanicznymi piłami ligustrowych żywopłotów, tylko równie hałaśliwie wycinali w pień bukszpany, i te rosnące w szpalerach, i te samotne. Skojarzyłam z tym fakt spotkania porażonych czymś bukszpanowych klombów. Powiało grozą, ruszyłam więc na oględziny kolejnych krzaków pod okoliczny luksusowy apartamentowiec i do pobliskiego parku, gdzie spółdzielniane macki, a raczej podkaszarki nie sięgały, bo dręczenie zieleni obsługuje tam ktoś inny, kto ma zapewne inny grafik prac, aby mógł hałasować niezależnie od innych.

To, co zobaczyłam, nie wyglądało dobrze. Pod apartamentowcem klomb niziutkich zadbanych bukszpanów, ale te od strony budynku ewidentnie porażone. Bliższe oględziny wykazały tzw. gołożer – coś objadło pędy z twardych przecież, skórzastych i specyficznie pachnących liści. I, jak mi się wydawało, niejadalnych! Coś pożarło nawet młode gałązki…

bukszpan_klomb

W parku rośliny rosnące wewnątrz bukszpanowego okręgu wyglądały na objedzone w taki sam sposób.

bukszpan_klomb2.jpg

kupy

W każdym miejscu pod krzewami żarłoczne coś zostawiło ślady w postaci sporej masy kulkowatych odchodów.

„Cosia” nie spotkałam, ale znalazłam go w necie, m.in. na stronie Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa i w relacji mojego dawnego profesora entomologii, pana Kazimierza Wiecha (moje uszanowanie, Panie Profesorze!). Sporej wielkości ćma Cydalima perspectalis. Nie ma jeszcze polskiej nazwy. Zawleczona około 10 lat temu ze wschodniej Azji, pojawiła się najpierw w Niemczech, potem w innych krajach Europy, i trudno się dziwić, że dotarła także do nas. Nie daje się łatwo zauważyć, na bukszpanie siada tylko po to, aby złożyć jaja, a składa je na spodniej stronie liści, więc trzeba by dokładnie przeglądać każdy krzaczek. Destrukcji dokonują żarłoczne gąsienice, które w ciągu kilku tygodni rosną w zastraszającym tempie, bo z początkowej długości 1-2 mm mogą osiągnąć 4 cm. Gąsienice przepoczwarczają się, poczwarka przekształca się w gotowego do rozrodu motyla, a więc pojawiają się nowe jajeczka i nowe gąsienice… i tak w kółko nawet do czterech razy w roku.

Swoją drogą, ciekawa jestem cen bukszpanu przed kolejną Wielkanocą. I czy w ogóle będzie jakikolwiek bukszpan? A co się stanie z pięknymi bukszpanowymi klombami w Parku Jordana i na wzgórzu wawelskim? Już teraz boję się tam chodzić.

Trzeba zrobić porządek z tym intruzem, powiecie. I będziecie mieli rację, tyle, że wyspecjalizowanej „chemii” na azjatycką ćmę jeszcze nie opracowano. A byle czego lepiej nie stosować, bo może nie pomóc, natomiast zniszczy pożyteczne dla nas owady, w tym pszczoły. Gąsienice akumulują trujące alkaloidy bukszpanu, więc są zapewne niejadalne dla ptaków, chyba że te wyspecjalizują się w wyłuskiwaniu dorosłych owadów, bo imagines trujące już nie są. Na razie warto lustrować krzewy, wycinać porażone, palić. Nie porzucać, jak na załączonym obrazku, między drzewem a trotuarem, ani gdziekolwiek indziej, bo roznosi się w ten sposób szkodniki, nie mówiąc już o szpeceniu tzw. przestrzeni publicznej.

cozalachudra

W połowie stycznia walają się tak opadłe z igieł choinki, teraz – obeschłe bukszpany. Nie wiem, co trzeba mieć w głowie, żeby robić takie rzeczy, chyba tylko gołożer po mózgojadzie.

 

Renata Bączek-Kwinta


Responses

  1. I straszne i ciekawe. Tej ćmy nie widziałem w okolicach i nie tęsknię.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: