Napisane przez: Renata Kwinta | 13 lutego, 2021

Ratowane, cz. 1.

Mróz dawno niespotykany! -9°C w centrum Krakowa, idę na zakupy, a tu takie bluszcze-biedaki. Lód na nich, lód w doniczkach. Jakby ktoś wrednie wlał wodę, tak specjalnie, żeby Królowa Śniegu wzięła całe donice w objęcia i już nie wypuściła. Już po roślinach – myślę. Ale nie – przy bliższym przyjrzeniu się widzę, że liście i pędy są jędrne.  A zatem żywe. Czerwone zabarwienie liści świadczy o syntezie antocyjanów, między innymi w reakcji na niskie temperatury. Ani chybi zahartowały się jesienią, pewnie na czyimś balkonie, a teraz wywalono je, bo… brzydkie? Komuś przeszkadzały? Zemsta na właścicielu?  Szkoda ich. Mam pojemną torbę… Zakupy zrobię później.

Stawiam je na parapecie okna w korytarzu mojej kamienicy. Jest tam jasno i ani nie za ciepło, ani niezbyt zimno – średnio 12-15°C. Nie można im zafundować terapii szokowej. Grzejnik stoi nieco dalej, nie pod parapetem, a więc nie przegrzeje i zbyt szybko nie wysuszy brył korzeniowych. Część lodu usuwam, ale ziemia jest przemarznięta… Pod spód podkładam kilka warstw papierowego ręcznika. Woda będzie wsiąkać i nie zaleje przy tym ściany ani podłogi; trzeba uszanować pracę dozorczyni.

Mija tydzień, a moje przypuszczenia co do stanu roślin okazują się prawdziwe. Reanimacja przeprowadzona, czas na leczenie i rekonwalescencję.

Pora obejrzeć pacjentów. Korzenie są żywe, ale ziemia okrutnie zbita i wciąż zbyt wilgotna. Śmierdzi amoniakiem, co oznacza, że rośliny były porządnie nawożone azotem, a teraz, gdy w donicach jest mało powietrza, zachodzą tam procesy beztlenowe. Na razie nie wymieniam ziemi. Niech mi się bluszcze najpierw zaadaptują do cieplejszych warunków, chcę też oszczędzić przyduszone korzenie. Jeśli liście zaczną transpirować, a suche (jak zawsze zimą w mieszkaniach…) powietrze przyspieszy i ten proces, i stopniowe schnięcie podłoża, korzenie wrócą do równowagi.  

Ostrożnie wzruszam ziemię dookoła krawędzi podłoża, potem sięgam bliżej centrum, tak aby wytworzyć przestwory dla powietrza, ale nie uszkodzić korzeni.

Przycinam długie pędy. Usuwam suche (jest ich mało) i liście z nekrozami, bo te mogą świadczyć o wcześniejszym wystąpieniu jakiegoś patogena bakteryjnego czy grzybowego.

W pracy towarzyszy mi mój niepełnosprawny kocurek Totek. Koty są nieocenionymi pomocnikami w pracy roślinami. Przycupują, kontrolują ruchy rąk, analizują opadające części roślin, a gdy ich wzrok spotka się z naszym, widzę „co robisz”? Więc odpowiadam, bo przecież każdy kot lubi słuchać głosu opiekuna.

Totek też kiedyś został uratowany. Teraz ma opiekę i profilaktykę – upewniam się, czy nie zjada bluszczu, bo to trująca roślina, ale on ma swój owies w doniczkach i zieloną sałatę, i mądrość dorosłego kota. Sekatorem ciacham ostatnie pędy bluszczów i voila! Roślinni pacjenci zadbani wędrują w jasne, raczej ciepłe, suche (pod sufitem) miejsce. Zależy mi szczególnie na tym, aby miejsce było jasne, bo i liczba kwantów światła, i spektrum muszą być jak najkorzystniejsze dla fotosyntezy i wzrostu. Szczególnie zimową porą… Za parę dni sprawdzę co z ozdrowieńcami i ewentualnie zmienię miejsce.

Odpoczywam, zadowolona bardziej niż gdyby mi naukowy artykuł za 100 punktów wydrukowano. Zwłaszcza teraz, po aktualizacji wykazu czasopism naukowych przez Ministerstwo… eee… Edukacji i Nauki. Proszę trzymajcie kciuki za uratowane z pazurów złej zimy Hedera helix. Odezwę się za jakiś czas!

Renata Bączek-Kwinta


Responses

  1. Dobra robota! Teraz czekamy na prawdziwą wiosnę! 🙂

  2. Od początku maja prawdopodobnie pogoda będzie już super także wszyscy bedziemy mogli zacząć pielęgnować nasze rośliny. Pozdrawiam!

  3. Trzymam kciuki za wyrwanie się z pazurów złej zimy. Czekam na kolejny wpis!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: